Grupa Oto:     Bolesławiec Legnica Środa Śl. WielkaWyspa Wrocław Powiat Wrocławski Nieruchomości Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Bolesławiec
Reklamowe upiory

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Resztki rozmywanych deszczami, ledwie dzisiaj rozpoznawalnych ruin, tworzących tylko skromne pagórki ceglanego rumoszu, ukrytego dodatkowo pod tworzoną przez dekady warstwą opadłych, zbutwiałych liści ogromnych lip - tkwią smętnie w obrębie dawnego dziedzińca leśnego zajazdu, wskazywanego nadal przez te wiekowe drzewa.
 Reklamowe  upiory

 Reklamowe  upiory
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Reklamowe  upiory
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć. Reklamowe  upiory
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

W kącie odgrzebanej piwniczki owej knajpy ujawniono spory plik zbutwiałych gazet. Leżały one w niesprzyjających warunkach zapewne od czasów drugiej wojny światowej, szczęśliwie zabezpieczone ceratowym workiem i zawalonym narożnikiem piaskowcowego loszku.

Na stronach zgromadzonych przez kogoś wydawnictw nieźle zachowało się kilkadziesiąt wyblakłych, ale nadal wyraźnych zdjęć i pozwalających na odcyfrowanie tekstów – a także reklamy z minionej epoki. Nic szczególnego - od zarania dziejów ludzkości uważano je przecież za prawdziwą dźwignię handlu, stanowiącą niewątpliwie potrzebną informację tudzież zachęcającą do skorzystania z oferowanego towaru bądź usług.

Wygrzebane egzemplarze były głównie periodykami z lat trzydziestych dwudziestego wieku. Oddzielając delikatnie kolejne karty z rozlicznymi propozycjami wszelakich trunków, jakiejś taniej biżuterii, samochodu dla ludu i elementów modnej niegdyś garderoby miało się jednak wrażenie, iż sztuki nakłaniania ludzi do zakupów w tamtym czasie nie cechowała znana obecnie nachalność ani tak powszechna dzisiaj w reklamie cyniczna pogarda dla inteligencji przynajmniej znacznej części potencjalnych odbiorców. Było natomiast coś delikatnego i na swój sposób artystycznego w owych rycinach, opatrzonych zwykle oszczędnym komentarzem.

Wszak w literaturze – nawet tej, traktowanej jako istotny czynnik kulturotwórczy - nie brakuje również odniesień do sposobów zachęcania klientów, by ci zechcieli choćby odwiedzić jakiś sklep lub punkt oferujący usługi i zapoznać się z ich propozycjami. Wystarczy sięgnąć po „Lalkę” i odszukać zawartą w tym dziele prezentację sklepu Stanisława Wokulskiego.

Ale nastał wreszcie wiek dwudziesty pierwszy, czerpiący pełną garścią z rozlicznych form opracowanych wręcz naukowo sposobów osaczania poczciwego obywatela tak, by ten, otumaniony wytworami wybitnych – co najważniejsze, solidnie opłacanych za swoją „robotę” fachowców od robienia ludziom wody z mózgu - odkrył w sobie bolesną potrzebę posiadania „czegoś”, by uległ sugestiom różnych „gwiazd” sportu, wszelkiej maści celebrytów, (oczywiście znanych jedynie z tego, że są znani), aktorów i podobnych, wiecznie nienasyconych pazerniaków i wreszcie nabył „jedyną, najdoskonalszą” pastę do zębów, podobnie cudowny krem, dziwaczne, ale za to światowe majtki, obciśle opinające na stosownym obrazku zad jakiejś dziewoi - bądź tabletki, przywracające młodość i jurność…

Czy to jednak nie paradoks, że w świecie, gdzie naprawdę imponujący procent ludzi legitymuje się solidnym wykształceniem – można więc przynajmniej teoretycznie domniemywać, iż rozsądnych, po prostu mądrych – cały przemysł reklamowy zaczyna wręcz urągać człowieczej inteligencji ?! Odpowiedź na takie pytanie nie może być jednoznaczna.

Ot, choćby idiotyczny i nagminnie niemal stosowany pomysł przerywania w najciekawszym miejscu projekcji zarówno niszowych, jak i bardziej ambitnych filmów poprzez wtykanie wielominutowych bloków reklam, złożonych czasem z kilkunastu - a nawet kilkudziesięciu różnych, odmiennych elementów - przecież nie stanowiących w takiej formie żadnej informacji, lecz tworzących bełkot okraszany z lubością golizną – bywa, że czasem niemal ginekologiczną - służąc w istocie jedynie skasowaniu odpowiedniej sumki za wykorzystany czas antenowy. Bezsilny widz i tak to przecież opłaci w zawyżonej cenie towaru …

„Strawienie” takich „bloczków” w programach publicystycznych prowadzący próbują ułatwić informując rozsierdzonych oglądaczy, że za chwilę nastąpi kontynuacja przerwanego wątku. Tu konieczna dygresja - od dawien dawna wiadomo, ze nieistniejąca jednostka upływu czasu, nazywana chwilą, to kolejny przewrotny wymysł, przede wszystkim służący zadrwieniu z kogoś, bowiem owe „chwile” trwają - w zależności od fantazji ogłaszającego je - zazwyczaj kilka minut, a bywa nierzadko, że kilka kwadransów.

Wydaje się, że przemysł reklamowy tak naprawdę już od dawna uznał, iż jego rolą nie jest żadna rzetelna informacja ani nawet rzeczywiste zwrócenie uwagi na coś, co jest godne polecenia. Tu - jak w każdej niemal dziedzinie życia - liczy się tylko kasa. I już chyba nikt nie próbuje udawać, że jest inaczej, wszak różni występujący w reklamach pazerniacy zgarną i tak należność za swoją „ciężką” pracę. Owszem, niektórzy później, w innym miejscu - oczywiście trąbiąc o tym na lewo i prawo - rzucą jakiś ochłap maluczkim, niechże biedacy wiedzą, jacy szlachetni są owi różni świecznikowi „dobroczyńcy”. Firmy reklamowe odpalą mniej lub bardziej godziwą działkę telewizjom, a za wszystko to zapłaci inteligentny człowiek XXI wieku – często wykształcony i niby mądry…

Oszustwo, granie na naiwności jest po prostu obrzydliwe wtedy, gdy jest „dziełem” jakiego nierzetelnego „mechanika”, ale wręcz ohydne, gdy stoi za nim legalny przemysł, służący wykorzystywaniu człowieka wyrafinowanymi metodami i zaangażowaniem do tego celu najnowszych osiągnięć nauki oraz ludzi, nie mających skrupułów we wspieraniu takiego procederu za solidną kasę.

Dodajmy, zazwyczaj posiadających i tak wielkie majątki…


Zdzisław Abramowicz



Dzisiaj
Niedziela 12 lipca 2026
Imieniny
Brunona, Jana, Wery

tel. 575 878 589
tel. 512 745 851
redakcja@otomedia.pl


OtoWroclaw.com © 2007 - 2026 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl