Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk


Ślęza nieznacznie gorsza od mistrzyń Polski

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
W meczu trzeciej kolejki Basket Ligi Kobiet Ślęza przegrała na własnym parkiecie z mistrzem Polskim, uczestnikiem Euroligi, Wisłą Can-Pack Kraków 65:71.
Ślęza nieznacznie gorsza od mistrzyń Polski

Ślęza nieznacznie gorsza od mistrzyń Polski
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Ślęza nieznacznie gorsza od mistrzyń Polski
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Ślęza nieznacznie gorsza od mistrzyń Polski
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.Ślęza nieznacznie gorsza od mistrzyń Polski
kliknij na zdjęcie, aby powiększyć.

Wrocławianki schodziły z parkietu pokonane, choć prowadziły w tym spotkania przez prawie 38 minut. To dla nich druga porażka w tym sezonie.

Biorąc pod uwagę klasę sportową i wartość poszczególnych zawodniczek, zwycięstwo Wisły Can-Pack nie jest wielką sensacją, ale patrząc na przebieg meczu, Ślęza przegrała bardzo nieszczęśliwie. Wrocławianki miały rywalki na widelcu, ale te po mistrzowsku rozegrały ostatnie dwie minuty i wywalczyły dwa punkty.

Ślęza zaczęła kapitalnie, od prowadzenia 13:0. Podopiecznie trenera Arkadiusza Rusina dobrze broniły i zdobywały łatwe punkty po szybkich kontrach. Niemoc Wisły Can-Pack przerwała dopiero Ewelina Kobryn po ponad trzech minutach gry. Po dziesięciu wrocławianki miały wynik pod kontrolą, prowadziły 24:17, a aż 10 oczek miała na swoim koncie Agnieszka Skobel, która trafiła m.in. dwa razy za trzy.

Przez połowę drugiej kwarty Ślęza konsekwentnie grała swoje, jednako powoli, acz konsekwentnie „Biała Gwiazda” wchodziła na właściwe tory. Przed przerwą wiślaczki znacznie sprawniej przechodziły z obrony do ataku, co dało im sporo łatwych punktów. Dużo energii z ławki wprowadziła Magdalena Ziętara. Sama zdobyła osiem punktów z rzędu, a gdy „trójkę” dołożyła Ziomara Morrison, zrobiło się tylko 35:32. Humory kibicom z Wrocław poprawiła nieco Sharnee Zoll-Norman i na półmetku Ślęza prowadziła 37:33.

Im dłużej trwało spotkanie, tym coraz więcej pojawiało się nerwowości i błędów. Ślęzie coraz trudniej przychodziło organizowanie ataków pozycyjnych. Sprawy w swoje ręce wzięła więc Sharnee Zoll-Norman. Wiele razy musiała kończyć akcje indywidualnymi zagraniami. Z kolei wiślaczki zaczęły jeszcze bardziej aktywizować do gry Ewelinę Kobryn. Ta jednak wszystko, co najlepsze zostawiła na sam koniec. Po trzeciej kwarcie Ślęza prowadziła, ale tylko 57:52. Czwarta była popisem mistrzyń Polski, jednej z ośmiu najlepszych drużyn Europy.

Ostatnią część gry rzutem za trzy otworzyła Meighan Simmons. Potem przez pięć minut żadna ze stron nie potrafiła zdobyć punktów. Trafiła dopiero Ewelina Kobryn i był remis (57:57). To był początek koncertu tej zawodniczki. Zwieńczeniem była akcja dwa plus jeden na minutę przed końcem, po której znów był remis (62:62). W odpowiedzi Ślęza straciła piłkę, a punkty po szybkim ataku zdobyła Meighan Simmons. Gdy za trzy trafiła Hind Ben Abdelkader, losy zwycięstwa były praktycznie przesądzone. Wisła Can-Pack prowadziła 67:62, a wrocławiankom pozostało tylko 20 sekund na odrobienie strat. Zdecydowało za mało.

Ślęza Wrocław – Wisła Can-Pack Kraków 65:71 (24:17, 13:16, 20:19, 8:19)

Ślęza: Marissa Kastanek 18 (2), Sharnee Zoll-Norman 17, Agnieszka Skobel 12 (2), Nikki Greene 7, Agnieszka Kaczmarczyk 4, Kateryna Rymarenko 4, Agnieszka Śnieżek 3 (1), Zuzanna Sklepowicz.

Wisła Can-Pack: Ewelina Kobryn 21, Meighan Simmons 19 (4), Hind Ben Abdelkader 15 (2), Magdalena Ziętara 8, Ziomara Morrison 6 (1), Sandra Ygueravide 2, Małgorzata Misiuk, Agnieszka Szott-Hejmej.

Po meczu powiedzieli:

Jose Ignacio Hernandez (trener Wisły Can-Pack): - Po ostatniej porażce z Pszczółką AZS-em UMCS Lublin było dla nas bardzo ważne, żeby dziś wygrać. We Wrocławiu zawsze grać się ciężko, bo Ślęza to bardzo dobry zespół, z dobrym trenerem. Niełatwo jest tutaj wygrać, a zwłaszcza, gdy zaczyna się mecz tak, jak my. W moim zespole nie było agresji, przegrywaliśmy 0:13, to było nie do pomyślenia dla nas. Z upływem czasu graliśmy coraz lepiej w każdym elemencie, zwłaszcza w obronie. Dobrze wyglądała walka o zbiórki, z czym mieliśmy problem w meczu z Lublinem.

Ewelina Kobryn (zawodniczka Wisły Can-Pack): - Trudno było podnieść się po ostatniej porażce. Jadąc do Wrocławia, wiedziałyśmy, że nie będzie to łatwy mecz. W głowach siedziała nam ta porażka z Lublinem, ale jesteśmy drużyną, która w 80 procentach jest w przebudowie i każdy mecz jest dla nas inny. To było ciężkie spotkanie, jednak wyniosłyśmy z niego wiele pozytywnych rzeczy. Najważniejsze to znaleźć najlepszą opcję w trakcie gry i wykorzystywanie jej. To się dziś udało. Zwycięstwo cieszy, gratuluję dobrej postawy Ślęzie. Tutaj zawsze ciężko się gra. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować zwycięstwa. Następne mecze na pewno nie będą łatwe, tak jak ten dzisiejszy i ten z Lublinem.

Arkadiusz Rusin (trener Ślęzy): - Mieliśmy pomysł na ten mecz. Myślę, że większość czasu udało się go realizować. Bardzo dobre otwarcie, każdy by sobie takiego życzył, bez względu na to, czy gra z Wisłą, czy innym zespołem. Gratuluję dobrego meczu Ewelinie Kobryn. Zdobyła dużo punktów, ale byliśmy na to przygotowani, bo cały czas mamy wąski skład zawodniczek podkoszowych. To było widać, zwłaszcza, gdy za pięć fauli boisko opuściła Agnieszka Kaczmarczyk.

Nie zrealizowaliśmy do końca swoich założeń w grze przeciwko Meighan Simmons. Jej trzy rzuty za trzy wpadły po naszych błędach. Próbowaliśmy skoczyć na pomoc do innej zawodniczki, próbowaliśmy iść na przechwyt, a trzeba było iść z ręką do Simmons. Wiedzieliśmy, że jest bardzo groźna w rzutach za trzy. Ciężko jest po meczu, w którym prowadziliśmy przez 38 minut, a 56 sekund wystarczyło przeciwnikowi i jest zwycięzcą. To na pewno boli. Inaczej jest też, gdy rywal dyktuje warunki od początku. Byliśmy dobrym zespołem dzisiaj, zabrakło nam końcówki, pojawiły się błędy. Mieliśmy trzy otwarte pozycje, w tym dwie do rzutu za trzy. Taki jest sport. Tydzień temu cieszyliśmy się po zwycięstwie w Bydgoszczy, a dzisiaj jest bolesna porażka. Teraz skupiamy się na meczu z Lublinem, który jest dla nas bardzo ważny.

Marissa Kastanek (zawodniczka Ślęzy): - To był ciężki mecz, ale pokazał, że musimy grać przez pełne 40 minut. Powtórzyła się sytuacja z pojedynku z Gorzowem. Wtedy zaczęłyśmy źle, ale lepiej finiszowałyśmy. Tym razem zaczęłyśmy wspaniale, a źle skończyłyśmy. Musimy nad tym pracować, jeszcze ciężej niż dotychczas. Musimy być skoncentrowane przez 40 minut, bo ta liga jest bardzo ciężka. Nikt nie da nam zwycięstwa tak po prostu. To się potwierdziło dzisiaj. Miałyśmy niezłą przewagę, ale każdy zespół jest w stanie wrócić do gry, dlatego musimy być ciągle skoncentrowane.


PK



o © 2007 - 2022 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Poniedziałek 23 maja 2022
Imieniny
Leoncjusza, Michała, Renaty

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl

Nieruchomości we Wrocławiu