Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk


Kolej igra z życiem pasażerów

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Linie kolejowe, rozjazdy i stacje są w złym stanie - alarmuje Najwyższa Izba Kontroli. 60 proc. linii kolejowych i 30 proc. rozjazdów funkcjonuje tylko pod warunkiem, że przejeżdżające po nich pociągi znacznie zwalniają. Zamiast zapewnienia bezpieczeństwa na najwyższym poziomie, używane są procedury awaryjne o najmniejszym stopniu ochrony przed wypadkami, na przykład tak zwane sygnały zastępcze. Jeśli już jakiekolwiek kontrole stanu technicznego są przeprowadzane, to realizacja zaleceń przeciąga się nawet do 1,5 roku. Z kontroli Izby wynika też, że awarie PKP PLK usuwa nawet po dwóch latach od zgłoszenia!

Kontrola NIK na kolei cały czas trwa, a szczegółowy raport na temat stanu bezpieczeństwa ujawniony zostanie w maju. Za to już teraz Izba informuje o źle zorganizowanych służbach ratownictwa w PKP PLK. Co roku na kolei dochodzi do ponad 800 wypadków, co wiąże się także z fatalnym stanem technicznym. Za usuwanie skutków wypadków i katastrof odpowiada zarządca linii. Zdaniem kontrolerów, zespoły ratownicze są źle zorganizowane, tylko co trzeci (z 24 jednostek działających w kraju) miał w ubiegłym roku kompletną obsadę. Trzy istniały tylko na papierze. Obowiązkowe szkolenia ukończył zaledwie co trzeci pracownik, przy czym aż w siedmiu jednostkach żaden ratownik nie ukończył kursów udzielania pierwszej pomocy. Do tego ich podstawowe wyposażenie pochodzi z lat 60. ubiegłego wieku.

- Jeszcze niedawno, minister Sławomir Nowak, przyznając, że na kolei istnieją duże zaniedbania, zapewniał, że o bezpieczeństwo się dba. Tymczasem pasażerowie muszą mieć świadomość, że zespoły ratownicze są w stanie pojawić się na miejscu wypadku dopiero po czterech godzinach od zgłoszenia - mówi Jakub Madrjas, ekspert z zespołu Doradców Gospodarczych TOR.

Co na to kolejarze? - Trwa uzupełnianie Zespołów Ratownictwa Technicznego, pracownikami utrzymania infrastruktury kolejowej, po odpowiednim ich przeszkoleniu - tłumaczy Robert Kuczyński, szef biura prasowego PKP PLK S.A. - Niebawem spółka ogłosi przetarg na dostawę 10 specjalistycznych pojazdów.

 Stan infrastruktury kolejowej systematycznie się pogarsza. Jeżeli chodzi o nakłady na remonty i budowę to w przeliczeniu na jeden kilometr linii rocznie wydajemy około 130 zł, podczas gdy średnia europejska to równowartość około 200 zł na kilometr.

W Polsce mamy niewiele ponad 19 tys. km czynnych linii kolejowych. 20 lat temu było ich ponad 24 tys. Z danych Ministerstwa Transportu wynika, że zaledwie w przypadku 36 proc. z nich, można mówić o dobrym stanie. Niewiele mniej linii wymaga napraw i remontów, a aż blisko 30 proc. nadaje się do zamknięcia. W lutym PKP PLK wstępnie zapowiedziała czasowe wyłączenie 90 odcinków linii kolejowych o łącznej długości 2 tys. kilometrów. - To czasowe wyłączenie to taki eufemizm stosowany przez spółkę, by nie mówić wprost o likwidacji - komentuje Michał Litwin ze Związku Niezależnych Przewoźników Kolejowych.

Według symulacji samego resortu transportu - przy założeniu, że inwestycje kolejowe znacznie nie przyspieszą - do 2015 roku długość odcinków torów na których trzeba będzie zatrzymać ruch wzrośnie ponad dwukrotnie do 4100 km.

Prędkości na polskich torach

Prędkość

Długość torów

Udział w całkowitej długości czynnych torów

Źródło: Ministerstwo Transportu, Budownictwa i Gospodarki Morskiej

Ponad 120 km/h

1776 km

9,25 proc.

80 - 120 km/h

6774 km

35,31 proc.

60 - 80 km/h

4110 km

21,52 proc.

poniżej 60 km/h

6478 km

33,92 proc.


 

Gęstość czynnych linii kolejowych zbliża się do 6 km linii na 100 km kwadratowych powierzchni kraju, co sprawia, że Polska jest państwem z niedoborem sieci kolejowej już nie tylko w stosunku do najlepiej rozwiniętych krajów europejskich (np. Niemcy 9,73), ale również do krajów naszego regionu (Czechy - 12,04, Węgry - 8,55; Słowacja - 7,47).

 Mimo fatalnego stanu infrastruktury, PKP PLK zapowiada kolejną podwyżkę opłat za korzystanie z torów. To oznacza nic innego jak wzrost kosztów transportu, a także cen biletów. Oficjalnie, spółka zapowiada podwyżkę na poziomie blisko 4 proc., jednak przewoźnicy po przyjrzeniu się szczegółom alarmują, że będą musieli płacić nawet 10 proc. więcej niż teraz. - Nie wiem jak PKP PLK to wyliczyła, ale nam wychodzi, że podwyżka będzie znacznie wyższa niż się to oficjalnie zapowiada - mówi portalowi Money.pl Michał Litwin. Już teraz za dostęp do torów firmy przewozowe muszą płacić stawki jedne z najwyższych w Europie.

http://static1.money.pl/i/h/9/art267273.gif

Źródło: Money.pl na podstawie danych z European Environment Agency

Zdaniem ekspertów i przedstawicieli przewoźników, dalsze podwyżki opłat za korzystanie z torów jeszcze bardziej pogorszą konkurencyjność polskich kolei. Ciągle wzrastające koszty dostępu do infrastruktury hamują rozwój przewozów intermodalnych (z wykorzystaniem kolei) w Polsce, które w innych krajach europejskich są siłą napędową przewozów kolejowych i na które stawia Bruksela w swoich strategiach jako na transport ekologiczny.

Tymczasem udział przewozów kolejowych w Polsce nadal wynosi zaledwie 4,5 proc., podczas gdy średnia europejska to 30 proc. - Dalszy rozwój transportu kolejowego w Polsce wymaga obniżenia stawek, a w najgorszym razie ich zamrożeniu na najbliższe lata. Można odnieść wrażenie, że PKP PLK nie bierze pod uwagę faktu, że podcina gałąź, na której siedzi - komentuje Christian Schreyer, Prezes Zarządu polskiej firmy DB Schenker Rail Polska.

Od miesięcy przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości toczy się postępowanie przeciwko Polsce, za to, że od lat zwleka z wdrażaniem unijnych dyrektyw transportowych. Jedna z nich mówi, że nadzorujący infrastrukturę, ustalając stawki za korzystanie z niej, może uwzględniać tylko koszty związane z jej utrzymaniem. - Tymczasem PKP PLK, upycha w nich koszty swojej rozbuchanej administracji - mówi Michał Litwin. Jego zdaniem, najprawdopodobniej Polska przegra przed Trybunałem i będzie musiała płacić wysokie kary.

Jakby tego było mało, to wciąż rosną budżetowe dotacje dla PKP PLK, które teoretycznie powinny być przeznaczane na utrzymanie infrastruktury. Podczas gdy w 2010 roku było to 900 mln, to już w tym roku, spółka ma dostać w sumie 1,27 mld zł.


Andrzej Zwoliński/Money.pl



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Poniedziałek 10 sierpnia 2020
Imieniny
Bianki, Borysa, Wawrzyńca

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości