Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Czy Wrocław zorganizuje World Games? W czwartek decyzja

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
W czwartek poznamy gospodarza World Games 2017, czyli igrzysk sportów nieolimpijskich. Wrocław walczy o to miano z Budapesztem i Kapsztadem.

Pomysł zorganizowania we Wrocławiu imprezy wyszedł od posła PO Michała Jarosa. - Poseł Jaros zgłosił się do mnie ze znakomitą odpowiedzią na pytanie co po Euro. Dzięki staraniom Michała zyskaliśmy jednoznaczne poparcie z ministerstwa sportu a także jednoznaczne wsparcie z PKOl - wspominał na jednej z konferencji prasowych prezydent Rafał Dutkiewicz.

Właśnie wykorzystanie infrastruktury i doświadczeń związanych z mistrzostwami Europy w piłce nożnej jest jednym z głównych motorów napędowych wrocławskich starań o World Games. - To doskonała kontynuacja naszych wszelkich działań, które są związane z EURO 2012 – dodawał Michał Jaros.

To jednak za mało. W końcu na igrzyskach sportów nieolimpijskich zawodnicy będą rywalizować w wielu oryginalnych dyscyplinach, które wymagają obiektów, których w naszym mieście nie ma.

- Dzisiejsza infrastruktura, razem z planowanymi niezależnie od naszej kandydatury do The World Games, poza dwoma przypadkami, całkowicie wystarczy do organizacji tej imprezy. Te dwa wyjątki to basen o wymiarach olimpijskich i tor do rolkarstwa szybkiego. O środki na budowę basenu będziemy wnioskować do Ministerstwa Sportu, tor rolkarski miasto sfinansuje z własnego budżetu – wyjaśnia Piotr Uhle z Komitetu Aplikacyjnego The World Games Wrocław 2017.

To oczywiście pociągnie koszty. Dwie wspomniane wyżej inwestycje mogą kosztować ok. 50 mln zł, choć dziś trudno określić jak bardzo impreza obciążyłaby budżet miasta. Na razie Wrocław wydał na starania o organizację igrzysk 400 tys. zł. - Koszt całej imprezy to niecałe 45 mln dolarów. Większa część będzie pochodzić z działalności marketingowej, a także sprzedaży transmisji, biletów i gadżetów. Pozostałą kwotę powinny zapewnić strona miejska i rządowa. Konkretne kwoty to kwestią odrębnych negocjacji. By przebiegły możliwie pomyślnie – na szczegółowe informacje trzeba będzie poczekać jeszcze kilka miesięcy – dodaje Uhle.

Znacznie większe od kosztów mają być korzyści. - Sama informacja o naszej kandydaturze pobudziła prywatny biznes do inwestowania w dyscypliny TWG. Praktycznie każdego tygodnia dowiadujemy się o kolejnych przedsięwzięciach – czy to o rozbudowie WakeParku, czy nowym, największym w Polsce centrum squasha, kręgielniach i innych – wylicza Piotr Uhle.

Dzięki temu mają zyskać również zwykli wrocławianie. Nie tylko będą mogli oglądać zmagania sportowe na najwyższym poziomie, ale także spróbować samemu poszczególnych dyscyplin na powstałej infrastrukturze.

Organizatorzy podkreślają, że miasto skorzysta również dzięki budowie marki i nawiązywaniu kolejnych relacji międzynarodowych. - Nie wspominając już o promocji, którą zapewnią transmisje telewizyjne do krajów ze wszystkich kontynentów świata. Do miasta przyjedzie ponad 4000 zawodników i działaczy. Podobnie powinno stać się z rzeszą około 400 000 kibiców – dodaje Piotr Uhle.

Spory potencjał w imprezie widzą również fachowcy od marketingu sportowego i promowania się miast poprzez sport. - Warto organizować takie przedsięwzięcia o zasięgu kontynentalnym czy światowym, które pozwolą nam wejść na „scenę”, wyróżnić nas wśród organizatorów tysięcy rozmaitych eventów i projektów promocyjnych. Najważniejsze jednak, żeby określić sobie jasny cel - co chcemy osiągnąć poprzez organizację. Impreza jest bowiem tylko narzędziem, a nie powinna być celem samym w sobie - mówi Grzegorz Kita, prezes Sport Management Polska.

Według niego, każda taka impreza niesie ze sobą duży potencjał. Ale już od organizatorów zależy, czy będą w stanie go należycie wykorzystać. - Miasta często popełniają błąd i skupiają się tylko na sukcesie organizacyjno-logistycznym imprezy. Potem dochodzi do takich paradoksów, że nawet mieszkańcy nie wiedzą, że było u nich wydarzenie sportowe o randze ogólnopolskiej czy światowej. A najważniejsze powinno być to, żeby osiągnąć wyznaczone cele o charakterze strategicznym, zwłaszcza wizerunkowym i marketingowym - dodaje Grzegorz Kita.

Niewykluczone, że na imprezie będzie można nawet zarobić. Inaczej niż w przypadku Euro, gdzie praktycznie wszystkie prawa marketingowe i medialne ma UEFA. W przypadku World Games – jak wylicza „Puls Biznesu” - organizator ma prawo do 94 proc. przychodów m.in. z transmisji i innych praw medialnych, sponsoringu, sprzedaży biletów, licencji i artykułów promocyjnych, loterii czy subwencji. International World Games Association (IWGA) przeleje także 60 proc. dochodu netto ze sponsoringu w ramach olimpiady z 2017 r.


AS



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Czwartek 26 listopada 2020
Imieniny
Leona, Leonarda, Lesławy

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości