Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Wciąż niepokonani!

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
W meczu dwóch niepokonanych na wiosnę drużyn Śląsk Wrocław pokonał 2:1 Lechią Gdańsk. Bramki dla gospodarzy zdobyli, niezawodny, Przemysław Kazimierczak oraz „przełamujący się” Piotr Ćwielong. To dwunasty mecz bez porażki Śląska pod wodzą Oresta Lenczyka.

Przed meczem Śląska z Lechią trener Orest Lenczyk miał kilka kadrowych problemów do rozwiązania. Nie zaskoczył jednak swoimi decyzjami. Dariusza Sztylkę na pozycji defensywnego pomocnika zastąpił Antoniego Łukasiewicza, a w ataku od pierwszej minuty spotkanie rozpoczął Łukasz Gikiewicz. Na prawe skrzydło wrócił natomiast Waldemar Sobota.

Trener wrocławian obawiał się zwłaszcza o postawę Łukasiewicza. Przed meczem, przed kamerą Canal +, szczerze przyznał: - Sam jestem ciekaw jak zagra. Co więcej, sytuację w środku pola Śląska komplikowały również kłopoty zdrowotne Przemysława Kazimierczaka. - Miał pewne problemy w środku tygodni. Udało się go postawić na nogi, ale będę go obserwował czy będzie grał na 100 proc. - przyznał przed spotkaniem Lenczyk.

Początek spotkania był dosyć spokojny, choć częściej przy piłce byli gdańszczanie. W pierwszym kwadransie obie drużyny stworzyły po jednej groźnej sytuacji podbramkowej. W 9 min. dość przypadkowo piłkę wybijał Łukasiewicz, która w polu karnym trafił do Tomasza Dawidowskiego. Ten na szczęście w sytuacji sam na sam z Marianem Kelemenem nieczysto trafił w piłkę i bramkarz gospodarzy obronił strzał. Odpowiedź WKS-u nastąpiła w 12 min. Dwójkową akcję Piotra Ćwielonga i Sebastiana Mili ten drugi zakończył groźnym, aczkolwiek niecelnym, strzałem.

Później spotkanie się wyrównało, z lekkim wskazaniem na Śląsk. Jednak niewiele z tego wynikało. Najgroźniejsi wrocławianie byli po stałych fragmentach gry, ale brakowało strzałów na bramkę gości. Warto odnotować ładną akcję Ćwielonga, którym zwodem zwiódł rywala i momentalnie strzelił, jednak wysoko nad bramką. Ponadto na bramkę Sebastiana Małkowskiego strzelali Gikiewicz (głową) oraz Mila (z dystansu), ale oba uderzenia były zbyt anemiczne, żeby były skuteczne.

Z biegiem czasu przewaga wrocławian rosła. W 38 min. znów Mila uderzał z dystansu, tym nieco groźniej, ale Małkowski był na posterunku. Najlepszą sytuację dla Śląska w pierwszej połowie miał jednak Ćwielong. W 42 min. dostał świetne podanie od Jarosława Fojuta, zwodem zwiódł obrońcę, wpadł w pole karne ale strzelił wprost w golkipera Lechii.

Druga połowa rozpoczęła się od groźnego strzału głową Gikiewicza, niestety piłka przeleciała nad poprzeczką gdańskiej bramki. Aż w końcu nadeszła 56 minuta. Z autu na wysokości pola karnego gdańszczan z autu wrzucił piłkę Tadeusz Socha, w polu karnym najwyżej wyskoczył Kazimierczak i pięknym strzałem głową pokonał Małkowskiego.

Strata gola mobilizująco podziałała na gości, którzy mocniej zaatakowali. Kilka razy pod bramką Mariana Kelemena zrobiło się groźnie, na szczęście bez konsekwencji. Co więcej, dla wrocławian otworzył się okazja na wyprowadzanie kontr. Jedna z nich zakończyła się bramką. W 66 min. świetnym podaniem popisał się Mila, który na prawym skrzydle na czystą pozycję wypuścił Ćwielonga. Ten podciągnął w pole karne i bez problemów pokonał Małkowskiego.

Po starcie drugiej bramki z gości zupełnie zeszło powietrze. Śląsk kontrolował sytuację i wydawało się, że niewiele się zmieni na boisko. Aż do 83 minuty. Najpierw w doskonałej sytuacji znalazł się Ivans Lukjanovs, ale jego strzał fenomenalnie obronił Kelemen. Lechiści mieli rzut rożny, po którym piłkę najpierw „przedłużył” w pole karne Pawelec, ta trafiła pod nogi nie pilnowanego na trzecim metrze Vucki i było 1:2. Później było już bardzo nerwowo (groźny strzała Sazankova i dobra obrona Kelemena) na boisku, ale wrocławianie dowieźli zwycięstwo do końcowego gwizdka sędziego..


as, fot. slaskwroclaw.pl



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Niedziela 29 listopada 2020
Imieniny
Błażeja, Margerity, Saturnina

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości