Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Oto chłopak specjalnie dla pań!

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
O pracy chippendalesa, życiu prywatnym i pragnieniach kobiet rozmawiamy z Pawłem Młynarczykiem (25), zwycięzcą Mistrzostw Chippedalesów Wrocław 2011, które odbyły się 26 lutego w Hali Stulecia.

Skąd pomysł na bycie chippendalesem?

Miałem okazję spróbować i zaryzykowałem. Byłem bezrobotny i jakoś tak wyszło, że chłopaki z grupy Men of the Night szukali kogoś do grupy. Dowiedziałem się o tym od znajomego, zadzwoniłem, umówiłem się na spotkanie i przypasowałem im. Kilka dni później już jechaliśmy razem w trasę.

Kiedy to było?

Jakieś 2 lata temu, więc sama widzisz, że nie robię w tym biznesie zbyt długo (śmiech).

A mimo to wygrywasz. Tańczyłeś już wcześniej?

Przez wiele lat zajmowałem się break dancem, więc kontakt ze sceną mam od dawna. Zawsze lubiłem taniec i sprawiało mi to przyjemność. Niestety nie tańczę już break'a z powodu licznych kontuzji.

I trenujesz.

Kiedyś byłem strasznie chudy, dlatego zacząłem chodzić na siłownię… Potem połączyłem jedno z drugim i tak oto jestem tancerzem erotycznym (śmiech). Kilka figur z break dance’a pokazałem na zawodach we Wrocławiu – te, które jeszcze mogę wykonywać.

Czy masz na co dzień normalną pracę?

Tak, jestem instruktorem na siłowni.

To kobiety chyba chętnie przychodzą?

Wiesz, na siłowni nie biegam w bokserkach (śmiech). A w ubraniu wyglądam jak przeciętny chłopak.

A twoi klienci wiedzą o Twoim drugim zajęciu?

Wiedzą – nie ukrywam tego. Nie zajął bym się czymś, co chciałbym ukrywać.

Oto najgorętsza fotogaleria

Jesteś z kimś związany?

Obecnie nie.

A kiedykolwiek byłeś w okresie pracy jako chippendales?

Tak, miałem dziewczynę od samego początku mojego tańczenia. To był bardzo udany związek, ale w pewnym momencie coś zaczęło się psuć. Skończyło się kilka miesięcy temu.

Bywała zazdrosna?

Tak, ale tolerowała to. Była bardzo kochana i wyrozumiała. A przede wszystkim była ze mnie dumna i zadowolona, że poza sceną ma mnie tylko dla siebie.

Szkoda więc, że się wam nie udało.

Czasem tak po prostu bywa… Ale przykro mi, bo ciężko dziś o kogoś takiego. Wspierała mnie, gdy miałem chwile zwątpienia, w teraz muszę radzić sobie sam.

Ale na powodzenie raczej nie narzekasz.

Czy ja wiem…

Co według ciebie podoba się kobietom w facetach?

Z tego, co zauważyłem, to brzuch i zgrabny tyłek. Nie trzeba mieć wcale wielkich ramion; wystarczy się ogólnie ładnie prezentować. Bo przecież one chcą widzieć chłopaka, który wygląda nieprzeciętnie, a nie takiego, jak zazwyczaj mają na co dzień w domu.

A w charakterze i w zachowaniu?

Trzeba być sobą i nie udawać (uśmiech). Jak ktoś kombinuje i kręci, to kobiety to wyczuwają. Ja jestem raczej pogodna osoba, zawsze odwiedzam dziewczyny z uśmiechem na buzi i na wesoło zaczynam rozmowę. Bo przecież one mają się dobrze bawić, a nie być spięte (uśmiech).

Jak oceniasz swój występ 26 lutego we Wrocławiu?

Nie lubię oceniać sam siebie. Zawsze uważam, że mogłem być lepszy. W tym zawodzie trzeba być odważnym i nie bać się pokazać emocji. Bo co to za taniec erotyczny bez gestów i ruchów, które typowo to pokazują?

A te łatwe do zdjęcia ubrania? Kupujesz je w specjalnych sklepach?

Tak, stroje to taki znak chippendalesów. Chodzi głównie o to, by wcielić się w fantazje kobiet, czyli na przykład w policjanta i pokazać, na co nas stać. A sklepów brakuje, trudno znaleźć takie rzeczy i są one bardzo drogie. Dla mnie spodnie szyje krawcowa i właśnie ostatnio we Wrocławiu zdenerwowałem się, bo dziewczyny z publiczności mi je zabrały. Musiałem szyć nowe na następny występ. Ludzie nie zdają sobie sprawy, ile z tym jest zachodu.

Na co kobiety reagują najbardziej żywiołowo?

Na dobry brzuch wyłaniający się spod koszuli (uśmiech).

Lubisz tę pracę?

Traktuję ją raczej jako zajęcie dodatkowe. Moją prawdziwą pasją jest kulturystyka.

Długo pracowałeś na takie ciało?

Wiele lat treningu i nigdy nie odpuszczam (śmiech). Poza tym dieta jest bardzo ważna, czasem ważniejsza niż ćwiczenia. Bezpośrednio po treningu trochę węglowodanów, a dopiero pół godziny później białko.

Występujesz czasem nago?

Nigdy.

To element etyki zawodowej?

Tak. Zupełne rozbieranie się jest po prostu nieestetyczne. Poza tym zawsze musi pozostać pewien niedosyt. Tylko moja kobieta może widzieć wszystko.

O co proszą cię kobiety na wieczorach panieńskich?

O taniec, zdjęcia, buziaka, przytulenie i rozmowę. Trzymam konieczny dystans, by nie łączyć pracy z życiem prywatnym.

Ile to kosztuje?

Panieński to 500 zł plus zwrot kosztów dojazdu. Mieszkam w Radomiu.

Dziękuję za rozmowę.


Marta Gołębiowska



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Niedziela 29 listopada 2020
Imieniny
Błażeja, Margerity, Saturnina

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości