Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Na izbę trafia się za nic

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Niedawno na wrocławskiej izbie wytrzeźwień zmarł młody mężczyzna. Miał 4 promile alkoholu we krwi. Bezpośrednie przyczyny zgonu ustala prokuratura.

Wiadomo jednak, że przez 3 godziny nie zajmował się nim lekarz. Mimo że zmarły miał rozcięta tętnice, a alkohol (według jednego ze źródeł) w jego krwi przekraczał dawkę śmiertelną. Inny mężczyzna wypił trzy piwa, po czym sprowokował bójkę. Też skończył w izbie wytrzeźwień. Czy jest sens utrzymywania instytucji, której zadania śmiało mogą spełniać z lepszym skutkiem szpitale i komisariaty?

250 złotych. Tyle średnio kosztuje doba w trzygwiazdkowym hotelu we Wrocławiu. Tyle samo zapłacimy za pobyt w izbie wytrzeźwień. Tylko, że nie wszyscy za nią płacą, a koszta spadają na podatników. - Przekrój całego społeczeństwa – odpowiedziała nam pracowniczka wrocławskiej izby wytrzeźwień na pytanie, jacy pacjenci najczęściej trafiają na "wytrzeźwiałkę". Dziennie to około 40 osób. Niektórzy nie płacą, bo są niewypłacalni. Za nich płacą podatnicy.

- Ta instytucja źle działa. Jej cennik to skandal! Wiele osób nie płaci za pobyt, a koszta spadają na niewinnych podatników. To powinno się zmienić - grzmi Janusz Korwin-Mikke, polityk konserwatywno-liberalny.

W Europie izb nie ma

- W krajach Europy zachodniej nie ma izb wytrzeźwień takich jak w Polsce. Oczywiście są placówki zajmujące się nietrzeźwymi ludźmi, ale obywatele znajdujący się pod wpływem alkoholu trafiają tam na zasadzie dobrowolności. To takie bardziej przytuliska, niż izby wytrzeźwień – mówi Sławomir Cybulski, z Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka. – Uważam, że izby powinny być zlikwidowane. Ich zadania mogą spokojnie wypełniać szpitale i komisariaty policji. Jeśli ktoś jest tak bardzo pijany, że to grozi jego zdrowiu lub życiu – trafić powinien do szpitala. A jeśli to zwykły chuligan po kilku piwach – to niech zajmie się nim policja.

W Polsce każde miasto, które ma powyżej 50 tysięcy mieszkańców, ma prawo do izby. Z ich usług korzystają też mniejsze miejscowości. Na przykład w Środzie Śląskiej (około 7 tysięcy mieszkańców) bardzo często policja łapie pijanych rowerzystów. Trafiają do Wrocławia policyjnym radiowozem. Odległość: 30 kilometrów w jedną stronę. To są niepotrzebne koszta (znów płaci podatnik), a do tego policja zamiast zapewniać bezpieczeństwo mieszkańcom Środy bawi się w taksówkę. Czy nie można pijaka wsadzić do aresztu, zamiast wozić go kilkadziesiąt kilometrów? Można, ale pod warunkiem, że poziom alkoholu w jego krwi nie będzie wysoki. Przy czym, nie wiadomo, co oznacza "wysoki". - Nie jest określona ustawowo zawartość alkoholu w organizmie, która wyznacza obowiązek przewiezienia osoby do izby wytrzeźwień. O przyjęciu do izby decyduje lekarz - powiedział nam Artur Falkiewicz, oficer prasowy dolnośląskiej policji.

Tak samo jest w przypadku drobnych pijaczków z miast, gdzie są izby. - Ale trzeba pamiętać, że zatrzymany rowerzysta, któremu policja uniemożliwi dalszą jazdę po pijaku (zakładając, że jest tylko trochę podpity), nie jest już zagrożeniem na drodze. Po co ma trafiać do izby wytrzeźwień? - pyta Słamomir Cybulski.

Podpity ma pecha

Ustawa o wychowaniu w trzeźwości mówi, że gdy osobnik pod wpływem alkoholu gorszy innych ludzi w miejscu publicznym lub w pracy, to powinien trafić na izbę. Czy faktycznie gorszy - to ustala policjant. Czyli człowiek, który wypije dwa piwka i podczas spaceru będzie np. podśpiewywał piosenki o miłości, a zgorszone społeczeństwo zaalarmuje stróżów moralności, czyli policję, to - w zależności od poziomu zgorszenia funkcjonariusza - być może ,,pijany śpiewak" trafi do izby wytrzeźwień. Tymczasem trzeźwy obywatel może gorszyć ludzi w o wiele mniej subtelny sposób i policja będzie go mogła (w niektórych przypadkach) co najwyżej spisać i na pożegnanie pogrozić palcem.

- Ta ustawa jest przynajmniej kontrowersyjna - uważa Sławomir Cybulski. - Zgodnie z nią można pozbawić człowieka wolności na 24 godziny za to, że po dwóch piwach położył się na ławce. Przecież taki widok też może gorszyć...

Bo właśnie 24 godziny człowiek może być przetrzymywany w izbie. Niedawno padały zarzutu, że są to bezprawne pozbawiania wolności. Sprawa trafiła aż do Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który orzekł, że zatrzymanie w izbie nie jest naruszeniem prawa. Ale jest też pozbawieniem wolności.

Każdy zatrzymany w izbie wytrzeźwień ma prawo się odwołać, jesli uważa, że został zatrzymany niezgodnie z prawem. I ma bardzo dużą szansę wygrać sprawę.

- Takich odwołań jest jednak bardzo mało - twierdzi Sławomir Cybulski.

- Izba? Uważam, że to absurd. Rok temu szedłem z kolegami po meczu Polski z Portugalią. Wracaliśmy z knajpy, gdzie oglądaliśmy mecz. Wypiliśmy może po trzy piwa - każdy się kontrolował, nie było mowy o tym, że robimy problemy. Chyba, że złamaniem prawa były śpiewane przez nas kibicowskie piosenki i okrzyki w stylu ,,Polska gola!". Zaznaczam, że wcale nie byliśmy bardzo głośno, nie szliśmy też pod mieszkaniami. Nikomu nie przeszkadzaliśmy. Jednak zatrzymała nas policja i skończyliśmy w izbie. Trafiliśmy do sali ze sztajmesami. Proszę mi wierzyć - nie pasowaliśmy tam. Czy to nie bezsens? - denerwuje się Ryszard Stanek, student z Wrocławia.

Podobne sytuacje spotkały wielu naszych rozmówców. I większość z nich uważa, że izba to zbędna placówka. Są też pomysły bardzo nowatorskie. - Ja nie piję alkoholu. Ale jeśli ktoś może potrzebować izby wytrzeźwień, to zapewne skorzysta z oferty jakiejś prywatnej firmy, która ją będzie prowadziła. Bo na to by wytrzeźwiałki były opłacane z moich pieniędzy się nie zgadzam - mówi Radosław Kruk, wrocławianin.

Jednak w Polsce nie ma alternatywy. Izby są państwowe i trafić do nich może każdy, kto wypije alkohol. Trzeba uważać.

Zdjęcie: glos.com


Marcin Torz



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 28 listopada 2020
Imieniny
Jakuba, Stefana, Romy

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości