Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Kossak bez odsetek

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Od pierścionka po samochód – we wrocławskich lombardach można zastawić niemal wszystko, co ma jakąś wartość.

- Klienci są zwykle skrępowani, gdy muszą zastawiać rodzinną biżuterię – mówi Marcin, prowadzący od trzech lat lombard na jednym z dużych osiedli. – Mówię im wtedy, że wstyd to kraść, a nie starać się o pożyczkę. Wtedy przełamują się i podchodzą do tego jak do zwykłej transakcji.

Co ludzie dają w zastaw? Poza biżuterią są to zwykle telefony komórkowe, aparaty telefoniczne czy inny sprzęt elektroniczny. Czasem klienci przynoszą nawet prawdziwe sztaby złota. Do lombardów trafiają również maszyny z likwidowanych warsztatów.

- Słyszałem, że w niektórych placówkach są przyjmowane nawet motocykle czy samochody – mówi Marcin. – U mnie byłoby to niemożliwe ze względów lokalowych, ponieważ nie miałbym gdzie ich przechować. Rozumiem jednak, że ludzie w trudnej sytuacji próbują uzyskać pożyczkę pod zastaw jakiejkolwiek wartościowej rzeczy.

Czasem poza osobami potrzebującymi szybkiej gotówki, trafiają tam także kolekcjonerzy sprzętu. Pytają o części do komputerów Atari sprzed dwudziestu lat, stare radia czy pierwsze modele telefonów komórkowych.

- Jeśli sprzęt jest przeznaczony do sprzedaży, to nie robimy zwykle trudności – wyjaśnia kierownik lombardu. – Prywatnie dziwimy się jednak, że kolekcjoner nie udał się w inne miejsce, na przykład na giełdę staroci.

Wierni aż... po grób

Każda placówka zyskuje zwykle stałych klientów. Czasem są oni wierni aż po grób. Dosłownie. Do zakładu pana Marcina przyszła niedawno wdowa wykupująca zastaw swojego zmarłego męża.

- Jesteśmy powiernikami trosk i codziennych zmagań tych ludzi – mówią pracownicy. – Naprawdę możemy zrozumieć, gdy klient ma problemy finansowe i prosi o zmianę warunków spłaty. Wymagamy jednak również przestrzegania pewnych warunków. Nie każdy zdaje sobie sprawę, że przedłużenie umowy trzeba załatwić osobiście, a nie telefonicznie.

Wbrew pozorom, groźne sytuacje nie zdarzają się zbyt często. Czasem tylko trafiają podejrzanie wyglądający klienci - zwykle aroganccy mężczyźni obwieszeni złotą biżuterią. Jeśli istnieją wątpliwości co do źródła posiadania zastawionych przedmiotów, pracownik zwykle powiadamia dyskretnie policję. Sam musi zaś zachować zimną krew w rozmowie z potencjalnymi przestępcami.

Trochę handlowiec, trochę psycholog

We Wrocławiu działa kilkadziesiąt lombardów. Nadal brakuje w nich pracowników. Nie wynika to z awersji do zatrudnienia w tych placówkach, ale raczej ze specyfiki tego zajęcia.

- Wymogi to obsługa komputera, średnie wykształcenie i ogólna znajomość rynku finansowego – mówi Marcin. – Dobrze jest widziane doświadczenie w pracy w handlu. W rzeczywistości trzeba jednak radzić sobie z wieloma nieprzewidzianymi sytuacjami. Tak naprawdę pracownik lombardu musi być dobrym psychologiem.

Jakiś czas temu, z inicjatywy jednego z właścicieli kilku placówek, powstało nieformalne „Zrzeszenie Niezależnych Lombardów” Jest to coś na kształt izby zawodowej skupiającej podmioty działające w branży pożyczek gotówkowych pod zastaw. Mogą do niej przystępować wszystkie inne zainteresowane placówki.

- Nie wydajemy certyfikatów ani licencji – wyjaśnia pomysłodawca i twórca projektu Jacek Charkowski. - Staramy się natomiast ujednolicić i poszerzyć wachlarz usług związanych z prowadzoną przez nas działalnością. Obecnie skupiamy ponad dwadzieścia placówek usytuowanych we Wrocławiu i innych miastach województwa dolnośląskiego. Z czasem chcielibyśmy rozszerzyć naszą sieć na całą Polskę dlatego jesteśmy otwarci na współpracę z innymi lombardami. Z obserwacji rynku widzimy, że istnieje zapotrzebowanie na tego typu usługi. Dzięki kilkunastoletniemu doświadczeniu oraz zaufaniu jakim darzą nas klienci widzimy perspektywy do rozwoju. Tak jak każdy bank, oczekujemy określonego zabezpieczenia udzielanych pożyczek, którym są wartościowe przedmioty.

Zdaniem Jacka Charkowskiego konieczna jest zmiana społecznego podejścia do tego rodzaju usług. Starszym osobom lombardy nadal kojarzą się z instytucjami wykorzystującymi ludzkie nieszczęście, nie dającymi konkretnych gwarancji i naliczającymi horrendalne odsetki. Tymczasem dzisiaj są to po prostu miejsca oferujące krótkoterminowe pożyczki, tak jak banki.

Właściciel lombardu pamięta, jak pewna klientka – dama pochodząca z arystokratycznej rodziny - zastawiła kilka cennych obrazów Kossaka. Po upływie terminu okazało się, że stać ją tylko na ich wykup, ale nie posiada środków na zapłacenie odsetek. - Zdecydowaliśmy się je umorzyć, ponieważ zdawaliśmy sobie sprawę z ciężkiego położenia starszej pani. W życiu zdarzają się przecież różne sytuacje…


Ewa Mastalska



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Piątek 27 listopada 2020
Imieniny
Franciszka, Kseni, Maksymiliana

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości