Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Kryzysowy Mikołaj

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
35 groszy, dwa baloniki i jeden kondom… To wszystko, na co może liczyć Święty Mikołaj we Wrocławiu. Skąd wiemy? - Sami to sprawdziliśmy.

W mediach cały czas słyszymy o kryzysie ekonomicznym, dlatego postanowiliśmy sprawdzić na co może liczyć dzisiaj Święty Mikołaj. Strój zdobyłem dzięki uprzejmości Wypożyczalni Strojów Karnawałowych przy ul. 9 Maja jeszcze w piątek. Z pudełkiem kartonowym było łatwiej. Czerwony napis „Kryzysowy Mikołaj prosi o wsparcie” zrobiliśmy w poniedziałek. Żeby nie wyjść do wrocławian z pustymi rękami zaopatrzyłem się również w cukierki. Przecież każdy doskonale wie, że Mikołaj powinien rozdawać prezenty, a nie je zbierać. Z resztą wtedy jest bardziej wiarygodny.

Na początek biblioteka im. Mikulskiego w Rynku. Tam, żeby się przebrać. Miejsca nie było za wiele. Obsługa nieco zdziwiona. Do budynku weszło dwóch panów, a wyszedł jeden i Mikołaj. Gdy opuszczamy budynek zza lady w szatni odprowadza nas zdziwione spojrzenia szatniarza. W drzwiach mijamy młodą wrocławiankę, która odprowadza nas uśmiechem aż do fontanny w Rynku.

Najpierw do Urzędu Miasta. - Którędy do prezydenta? – Prosto, po schodkach i po lewej – mówią nam zgodnie portierka i ochroniarz. Mikołaja niestety nie wspomogli. Udajemy się zatem do prezydenta Wrocławia z myślą, że pewnie on poratuje Mikołaja w potrzebie. Podchodzę do biurka sekretarki. – Chciałbym się spotkać z prezydentem. – A w jakiej sprawie? - Wie pani jest kryzys, Mikołaj w takich czasach nie ma lekko. – Jaki kryzys? - Zwalniają ludzi w Whirlpoolu. - Ale przecież jeszcze nie zwolnili. Z resztą z prezydentem trzeba się umawiać kilka tygodni wcześniej. Z tym kryzysem, to powinien się Pan raczej skierować do Agencji Rozwoju Aglomeracji – oświadcza. Wyciąga długopis, po czym kaligrafuje na kartce papieru nazwę instytucji, adres i numer telefonu. - A nie wspomoże pani Mikołaja? – Nie. - A pan? Mikołaj da Panu cukierka. – Ja też mogę dać Mikołajowi cukierka – mówi bardzo poważnie jegomość w garniturze. Jak nie, to nie. Trudno.

Udajemy się do siedziby Straży Miejskiej w Rynku. Na dole siedzi strażnik. Podnosi się z fotela. - Słucham? Pytam o wsparcie dla Mikołaja w potrzebie. – Niestety nie daje na ulicy? – No tak, ale przecież jesteśmy w budynku. Znowu nic nie udało się wskórać. Strażnik życzy nam szczęścia. Dobre słowo, to też coś.

Skoro tu się nie da, to idziemy do biura Platformy Obywatelskiej. Tu też odsyłają nas z kwitkiem. Posłów nie ma, choć podobno z rana jeszcze siedzieli w swoich biurach. Jeden z asystentów pyta: - W jakiej sprawie? - A czy Mikołaj zawsze musi przychodzić w jakieś sprawie?

Schodzimy po schodach na dół, gdzie otacza nas gromadka dzieci. Witają Mikołaja uśmiechami. Wiele dać nie możemy, więc maluchy dostają cukierki. W zamian, z lekkim strachem w oczach głaszczą mnie po brodzie, której autentyczność sprawdzają pociągając za nią delikatnie. Na szczęście broda trzyma się dobrze i nie zostaję zdekonspirowany.

Jarmark Bożonarodzeniowy na Rynku. Atakuję anielicę. Kto jak kto, ale ona powinna wspomóc świętego. Pomimo nalegań odpowiada, że w grę wchodzi tylko wymiana. Mikołaj da coś Aniołowi, a Anioł Mikołajowi. Nie idę na to i szybko się ulatniam. Z boku złym okiem przygląda nam się ochroniarz, który jeszcze chwila i gotów chwycić za krótkofalówkę.

Następne kroki kieruję do biura poselskiego Kazimierza Ujazdowskiego. Domofon – nikt nie odpowiada. Drzwi są jednak uchylone, więc wchodzę. Znów po schodach na górę, później długim korytarzem i jestem na miejscu. Niestety posła nie udaje się zastać. Czeka mnie kolejna rozmowa z panią w biurze. – Zielonym Mikołajom mogę coś dać – oświadcza pani z biura poselskiego. – A czerwony jest gorszy? To jak, wspomoże pani Mikołaja? - Nie.

Zrezygnowani zmierzamy do Biura Porad Obywatelskich przy ul. Szajnochy. Może ta instytucja pomoże jakoś Mikołajowi w kryzysie. Pomaga, ale tylko dobrą radą. Na pytanie jak święty ma przetrwać kryzys – pani z okienka odpowiada: - Jak to jak - przeczekać.

Znowu nic. Idziemy do miejsca, gdzie świętego raczej trudno spotkać, czyli do sex shopu przy ul. Krupniczej. Gdy ekspedientka widzi Mikołaja z przerażeniem odskakuje wraz z krzesłem do tyłu. Robi to z takim impetem, że mało nie spada na posadzkę. Wszak gdzie jak gdzie, ale w sex shopie to Mikołaja raczej ciężko spotkać. No, może łatwiej tam o jakąś śnieżynkę. Gdy ekspedient czyta napis na kartonie pyta niepewnie. - Czy mogą być kondomy? - Czemu nie. Po chwili wrzuca nam do kartonu pierwszy „datek” w postaci prezerwatywy i dwóch baloników do dmuchania. To już coś.

Ruszamy dalej. Krupniczą w kierunku policji przy Podwalu. Po drodze wchodzimy na plac budowy. Skoro nie VIP-y, to może wspomogą Mikołaja w potrzebie zwykli wrocławianie. Nie przeliczyliśmy się. Podchodzimy do grupki robotników. Pytamy o wsparcie. – Wiesz Mikołaju teraz nic nie mamy, bo wypłata dopiero dziesiątego. Ale jak wrócisz po niej, to na pewno cię czymś poratujemy – obiecuje jeden. Już mamy odchodzić jednak pan w pomarańczowym kombinezonie wysupłuje z kieszeni i wrzuca kilka drobnych do pudełka. W taki sposób Kryzysowy Mikołaj został wsparty 35 groszami!

W końcu policja. Z wejściem do gmachu nie ma problemu. Podchodzę do obsługi klienta. – Chciałbym się spotkać z komendantem. Pani zza kontuaru podnosi telefon. – Jest tu Mikołaj Kryzysowy do pana komendanta – melduje. - Kto? – słyszę zdziwiony głos po drugiej stronie słuchawki. Po chwili powiedziano mi, że komendanta na razie nie ma, bo wyjechał. Kryzysowy Mikołaj wychodzi z niczym. Honor policji próbuje ratować jeden z funkcjonariuszy w cywilu. – Dał bym ci coś Mikołaju, ale wiesz zostawiłem portfel na górze. No cóż przynajmniej są dobre chęci.

Wrocławianie spotkani na ulicy przyjmowali Kryzysowego Mikołaja bardzo pozytywnie. Uśmiechali się, pozdrawiali, niektórzy w pośpiechu wyciągali komórki robiąc Mikołajowi zdjęcie. Od jednej z pań z dzieckiem usłyszeliśmy, że teraz już wszyscy są w kryzysie. Wbrew temu, co mówią spece od politycznego PR, kryzys nadciąga dużymi krokami, bo jak inaczej wytłumaczyć, że przez dwie godziny „kolędowania” Mikołaj zebrał tylko 35 groszy, jedną prezerwatywę i dwa baloniki. Jest jednak pewna rada i na to. Jeżeli nie wiecie, gdzie iść w czasie kryzysu drodzy wrocławianie – udajcie się do sex shopu...


Bartłomiej Sarna



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Poniedziałek 30 listopada 2020
Imieniny
Andrzeja, Maury, Ondraszka

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości