Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Podwórka jak parkingi

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Brak miejsc parkingowych, to obok korków, największa bolączka zmotoryzowanych mieszkańców Wrocławia.

Kierowcy często parkują gdzie popadnie, nie zastanawiając się, że może to utrudnić dojazd do chorego czy do pożaru. W centrum miasta, gdzie sytuacja jest najgorsza, ulubionym miejsce parkowania są podwórkach kamienic czy drogi osiedlowe na blokowiskach. Jednym z takich miejsc jest podwórko przy pl. Kościuszki. Z jednej strony Arkady Wrocławskie, kino Warszawa i Teatr Muzyczny Capitol, a z drugiej Renoma, Opera i bliska odległość do Rynku. Przy pl. Kościuszki znajduje się też bank i kilka większych firm. Od strony ulicy jest płatny parking. Jeśli ktoś przyjeżdża do pracy, za osiem godzin postoju musiałby zapłacić ponad 16 zł. Miesięczny koszt parkingu kosztowałby około 400 zł. Nikogo więc nie dziwi, że pracownicy okolicznych instytucji szukają miejsc na pobliskim podwórku.

- Wszystko zaczęło się wtedy, gdy wprowadzono płatne parkingi przy pl. Kościuszki. Każdy, kto tu przyjeżdża stara się, by znaleźć bezpłatne miejsce. Kiedy wracam po pracy do domu, nie mam gdzie zaparkować. Kazano nam wyrobić sobie zezwolenia, jednak nikt nie zwraca na nie uwagi. Ostatnio zastawiłem jeden samochód, bo naprawdę nie było gdzie stanąć. Przyjechała straż miejska i dostałem mandat, chociaż ja miałem zezwolenie na parkowanie, a kierowca, który wezwał straż, nie miał – mówi mieszkaniec kamienicy, który prosi o anonimowość.

Mieszkańcy skarżą się, że na ich podwórku stoją auta z obcymi rejestracjami, a nawet zdarza się, że na ten teren próbują wjeżdżać autokary. Samochody stoją w bramach, jeden za drugim. Każdy parkuje, gdzie tylko może.

Pomoc nie dotrze

Problemy mieszkańców to jedno, gorzej, że często zapchane do granic możliwości podwórka uniemożliwiają dojazd do potrzebujących pogotowia ratunkowego czy straży pożarnej.

- Najgorsza sytuacja jest na blokowiskach, gdzie są wąskie drogi i mnóstwo stojących na nich samochodów. Nie mamy, jak dostać się z ciężkim sprzętem. Moglibyśmy sami pousuwać auta albo wezwać na pomoc straż miejską, jednak to wymaga czasu. Rozstawiamy się dalej niż powinniśmy. To utrudnia gaszenie pożaru i ewakuację ludzi. We Wrocławiu taka historia powtarza się kilkanaście razy w miesiącu – mówi Krzysztof Gielsa, rzecznik straży pożarnej.

Tak było w przypadku kamienicy przy pl. Kościuszki. Straż pożarna nie miała jak podjechać do palącego się domu. - Paliła się ta żółta kamienica – pokazuje jedna z mieszkanek. – Przyjechała straż i nic. Długo szukali miejsca, by móc podjechać z wozem, a ogień było widać na samym dachu – dodaje. Ostatecznie całą akcję gaśniczą strażacy przeprowadzili z ul. Bałuckiego.

Również karetki pogotowia ratunkowego często muszą parkować daleko od miejsc wezwań. - Zdarza się, że ratownicy wzywają straż miejską, ale w przypadku ratowania życia liczy się każda sekunda. Trzeba nieść pacjenta na noszach. Kierowcy muszą się liczyć z tym, że ratownicy mogą zarysować im auta stojące na chodniku – mówi Andrzej Nabzdyk z pogotowia ratunkowego.

Źle zaparkowane samochody przysparzają również wielu prozaicznych problemów. W podwórku przy ul. Kościuszki stoi kontener na śmieci. Kiedy przyjeżdża ekipa sprzątająca, zdarza się, że nie ma jak dostać się do kosza.

- Albo nie zabierają śmieci, wszystko stoi dwa tygodnie i śmierdzi, albo z trudem dostają się do pełnego kontenera, zabierają go, a nowy na złość kierowcom stawiają na środku wjazdu do podwórka – dodaje pani Milena.

Mandaty i lawety

Straż miejska dostaje wiele sygnałów od mieszkańców. Interweniuje kilkadziesiąt razy dziennie.

- Miesięcznie wystawiamy około 1500 mandatów za nieprawidłowe parkowanie. W październiku na lawetach wywieźliśmy 330 aut. Kierowców możemy ukarać mandatami w wysokości do 500 zł. Koszt lawety to 300 zł. Samochody wywozimy wówczas, gdy stanowią zagrożenie w ruchu – tłumaczy Sławomir Chełchowski, rzecznik wrocławskiej straży miejskiej.

- Najciekawszy przypadek, o którym warto wspomnieć, wydarzył się w zeszłym miesiącu. Przy Podwalu pani wyskoczyła do sklepu, zostawiając samochód na środku jezdni. Wstrzymała ruch tramwajów. Utworzył się duży korek. Zostaliśmy wezwani przez kierowców. Pani tłumaczyła się, że nie poszła na długo – opowiada Sławomir Chełchowski.


Beata Sadowska



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Piątek 27 listopada 2020
Imieniny
Franciszka, Kseni, Maksymiliana

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości