Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Nie trzeba się spieszyć

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Szkoły jazdy przeżywają oblężenie na skutek pogłosek o zmianach w egzaminowaniu kandydatów na kierowców.

Na terenie Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego pusto jest tylko w niedziele. Przez sześć pozostałych dni tygodnia od świtu do nocy można spotkać tu kandydatów na kierowców. - Oczywiście że jestem zdenerwowana – przyznaje Andżelika Bober. – Tak jak przy każdym egzaminie, potrzebny jest łut szczęścia. Moja koleżanka nie miała na przykład żadnych problemów z manewrami, jazda po mieście także szła jej nieźle. Oblała jednak, bo pomyliły jej się różne rodzaje świateł, z których znajomości najpierw pyta egzaminator.

W roku 2007 we wrocławskim WORD-zie (jednym z czterech ośrodków na terenie województwa dolnośląskiego) przeprowadzono łącznie 49739 egzaminów teoretycznych i praktycznych na prawo jazdy kategorii „B”. Od 1 stycznia do 6 listopada 2008 odbyło ich się już 50355.

- Nie mamy ustalonej rejonizacji – wyjaśniają pracownicy WORD-u. – Zdają u nas osoby z różnych części Polski. Oprócz studentów są to zwykle mieszkańcy województw ościennych, którym na przykład łatwiej dojechać do Wrocławia niż do Poznania czy Opola.

Nie panikujmy

Na termin egzaminu trzeba przeważnie czekać około półtora miesiąca. Zwykle najwięcej chętnych jest latem lub wczesną jesienią. Obecnie rzeczywiście zgłasza się ich bardzo dużo, co być może ma związek z pogłoskami o nadchodzących zmianach.

- Przede wszystkim nie należy ulegać panice – radzi egzaminator nadzorujący Lucjan Górski. – Nawet jeśli coś się zmieni, to na pewno nie od stycznia. Nam samym trudno mówić o konkretach, ponieważ prawie co tydzień docierają do nas nowe informacje z Ministerstwa Infrastruktury.

Projekt nowej ustawy zakłada poprawę podnoszenia kwalifikacji kierowców i jakości szkolenia oraz minimalizację takich zjawisk negatywnych jak korupcja czy nierzetelne kształcenie. Zaostrzone zostaną zasady postępowania wobec osób łamiących przepisy – kierowca, który popełnił dwa wykroczenia ma być poddawany specjalnemu nadzorowi wraz z badaniami psychologicznymi. W przypadku popełnienia trzech wykroczeń lub jednego przestępstwa przeciw bezpieczeństwu drogowemu straci on prawo jazdy, a by je odzyskać będzie musiał ponownie odbyć kurs i zdać egzamin. Wprowadzony zostanie również ściślejszy nadzór nad ośrodkami szkolenia kierowców oraz konieczność stworzenie standardów edukacyjnych i obowiązku podnoszenia kwalifikacji przez instruktorów.

Symulacje zamiast testów

Kandydaci na kierowców będą mogli wybrać pomiędzy kursem tradycyjnym lub rozszerzonym. W drugim przypadku oprócz szkolenia w ośrodku z instruktorem uzyskają możliwość dodatkowych jazd z osobą towarzyszącą (specjalnie przeszkoloną) na prywatnym samochodzie. Egzamin praktyczny będzie przeprowadzany na placu manewrowym, w ruchu drogowym w terenie zabudowanym oraz poza obszarem zabudowanym. Egzamin teoretyczny ma natomiast składać się z testów jednokrotnego wyboru z pytaniami generowanymi w czasie rzeczywistym obrazującym konkretne sytuacje na drodze za pomocą symulacji komputerowych.

Wprowadzone mają zostać także nowe kategorie praw jazdy dotyczące jednośladów. W wieku 14 lat będzie można zdać egzamin w kategorii AM dającej uprawnienia do kierowania motorowerem. Po ukończeniu 18 lat motocyklista może zdobyć kategorię A2 uprawniającą do prowadzenia motocykli o mocy do 35 kW. Dostęp do ciężkich motocykli ma dawać dopiero kategoria A. Będzie ona uzyskiwana stopniowo na podstawie doświadczenia w prowadzeniu lżejszych jednośladów.

W 2009 po staremu?

- Ustawa ta ma uregulować szereg uchwał dotychczasowych kierujących pojazdami - wyjaśnia Jakub Dąbrowski z Ministerstwa Infrastruktury. – Jej projekt nie trafił jeszcze do sejmu, a procedura ustawodawcza potrwa co najmniej parę miesięcy. Zmiany mogą więc zostać wprowadzone w życie nawet na przełomie 2009 i 2010 roku. Wszyscy jednak, którzy będą wtedy w trakcie kursu ukończą go jeszcze na starych zasadach. Czasem odnosimy wręcz wrażenie, że niektórzy instruktorzy specjalnie straszą zmianami, by napędzać klientów do swoich szkół.

We Wrocławiu sytuacja ta na szczęście nie odbija się na cenach. W większości szkół kurs kosztuje 1300-1350 zł (czasem ze zniżką dla studentów), a dodatkowa jazda około 40 zł .Instruktorzy przyznają jednak, że ostatnio zjawiło się więcej klientów niż zwykle.

- Pytają nas często o planowane zmiany i obawiają się, że wtedy egzamin będzie jeszcze trudniej zdać – mówi Maciej Stawiarski z firmy ProArt na Biskupinie. – Dla nas jednak większym problemem jest konieczność wymiany pojazdów. Mieliśmy do tej pory fiaty panda, a teraz egzaminy zaczynają być przeprowadzane na renault clio. Zakup paru nowych pojazdów to dla większości szkół znaczny wydatek.

Pracownicy WORD-u uspokajają, że obecni kursanci w ciągu najbliższego pół roku będą jeszcze mogli zdawać egzamin na pandach.

- Fiaty będą w ośrodku do końca maja, a w wyjątkowych przypadkach taki egzamin będzie dopuszczalny nawet w czerwcu. Jednocześnie pojawiły się już zapisy na renault. Pierwsze egzaminy na tych samochodach odbędą się jeszcze w listopadzie.

Nie taki kursant straszny?

Wzmożone zainteresowanie kursami prawa jazdy daje się we znaki mieszkańcom okolic tzw. strefy egzaminacyjnej. Stada „elek” potęgują ogromne korki spowodowane przez poprowadzenie tędy objazdu remontowanej ulicy Krakowskiej.

- Rozumiem, że każdy kiedyś musi się nauczyć i chce opanować tę trasę – mówi Danuta Krynicka z ulicy Glinianej. – Nic jednak dziwnego, że zdenerwowałam się, kiedy wyjeżdżałam rano do pracy, a drogę zastawił mi kursant, który przez parę dobrych minut nie mógł zdecydować się na wjazd do zatoczki. A tymczasem w okolicy tworzył się już zwykły poranny korek.

Czy jednak rzeczywiście kandydaci na kierowców stwarzają aż tak duże zagrożenie na wrocławskich drogach? Jeżdżą wolno (zdaniem niektórych zbyt wolno), na pewno jednak nie podejmują się ryzykownych zachowań. Policjanci z Komendy Ruchu Drogowego twierdzą, że rzadko są wzywani do spowodowanych przez nich kolizji czy wypadków.

- Jeśli winny jest kursant, odpowiedzialność spada oczywiście na instruktora i szkołę jazdy – wyjaśnia Maciej Stawiarski. – Takie sytuacje zdarzają się jednak rzadko. Prawdę mówiąc, częściej my zostajemy poszkodowani, gdy jakiś kierowca wjedzie na skrzyżowaniu na ćwiczebny samochód. A czasem po prostu niepewny kursant zatrzyma się czy przy ruszaniu zgaśnie mu nagle silnik.


Ewa Mastalska



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Piątek 27 listopada 2020
Imieniny
Franciszka, Kseni, Maksymiliana

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości