Grupa Oto:     Bolesławiec Brzeg Dzierzoniów Głogów Góra Śl. Jawor Jelenia Góra Kamienna Góra Kłodzko Legnica Lubań Lubin Lwówek Milicz Nowogrodziec Nysa Oława Oleśnica Paczków Polkowice
Środa Śl. Strzelin Świdnica Trzebnica Wałbrzych WielkaWyspa Wołów Wrocław Powiat Wrocławski Ząbkowice Śl. Zgorzelec Ziębice Złotoryja Nieruchomości Ogłoszenia Dobre Miejsca Dolny Śląsk

Wrocław
Niebezpieczna prędkość

     autor:
Share on Facebook   Share on Google+   Tweet about this on Twitter   Share on LinkedIn  
Coraz częściej na ulicach miasta możemy spotkać szalejących motocyklistów. Narażają oni na niebezpieczeństwo nie tylko siebie.

Najpopularniejsze wśród motocyklistów są długie ulice, takie jak Legnicka czy Żmigrodzka. W internecie krąży wiele filmików z ich brawurowymi popisami. Policja w stosunku do motocyklowych piratów jest często bezradna. - Jeśli funkcjonariusze dostają zgłoszenie, to oczywiście jedziemy na miejsce zdarzenia. Bardzo często jednak jest tak, że łamiących przepisy motocyklistów już tam nie ma, gdyż bardzo szybko się przenoszą w inny rejon miasta. Identyfikacja z filmów zamieszczonych w internecie też jest trudna, bo łamiący przepisy zwykle są zamaskowani i zakrywają tablice rejestracyjne. Z czasem jednak ich namierzamy w toku działań operacyjnych – mówi Magdalena Kruaze z zespołu prasowego KWP we Wrocławiu. - Na szczęście łamiący przepisy kierowcy to tylko niewielki odsetek. Prawdziwy motocyklista, przez duże „M”, traktuje swój pojazd jako środek lokomocji i nie ucieka przed policją, posiada prawo jazdy i ubezpieczenie. Takich jest zdecydowanie więcej – dodaje Kruaze.

Potencjalni dawcy nerek

Brawurą, brakiem wyobraźni i kultury jazdy ze strony niektórych motocyklistów zdenerwowani zarówno kierowcy samochodów, jak i piesi. Lista „grzechów” pędzących na ścigaczach jest długa. - Jeżdżą niebezpiecznie, szybko i nie „trzymają” pasa ruchu. Na Legnickiej pędzą powyżej dozwolonej prędkości – podkreśla Wojciech, kierowca samochodu osobowego.

To zdanie o jeżdżących na ścigaczach potwierdza instruktor nauki jazdy. - Wjeżdżają, gdzie tylko mogą. Czasami wydaje im się, że są królami drogi. Po standardowym kursie na prawo jazdy motocyklista nie jest zdolny do prowadzenia ścigacza. To potencjalny „dawca nerek”. Co ciekawe, czasem zdarza się tak, że niektórzy z nich nie mają prawo jazdy, a na drugie, trzecie zajęcia na kursie przyjeżdżają swoim motocyklem. Kiedy wspominam im o policji, mówią, że przecież drogówka nie złapie ich na swoim sprzęcie – mówi pan Grzegorz, instruktor prawa jazdy.

Niektórzy sprawę bagatelizują. - Zarówno kierujący samochodami jak i motocykliści łamią przepisy. Jeżeli robią to świadomie i nikomu nie zagrażają, to nie stanowi to problemu - stwierdza pan Zygmunt, taksówkarz.

Są motocykliści i „motocykliści”

Zdaniem Macieja Grabowskiego, dziennikarza i motocyklisty z zamiłowania, wszystkich kierujących ścigaczami nie można oceniać tak samo. - Nie wszyscy z nich to wariaci, choć są i tacy, którzy ścigają się po mieście. Większość, jeżeli już chce wypróbować swój sprzęt, robi to poza granicami miasta (na bocznych drogach) albo na specjalnie do tego przeznaczonych torach wyścigowych – stwierdza Grabowski.

Niestety chuligani na motorach psują opinię całemu środowisku. - Motocykliści bardzo często biorą udział w akcjach i zbiórkach charytatywnych, próbując kreować pozytywny wizerunek. To wszystko jest obracane w niwecz, bo czasem ktoś bez tłumika na ścigaczu przejedzie przez osiedle w nocy – dodaje motocyklista.

Rośnie liczba wypadków

W Polsce cały czas wzrasta liczba motocykli, a wraz z nią ilość wypadków z ich udziałem. W 2005 roku według danych Instytutu Transportu Samochodowego z Warszawy było ich 1443, co stanowiło 1,9% wszystkich wypadków. Rok później już 1588, a w 2007 roku aż 1955. Proporcjonalnie do liczby tego typu zdarzeń, rośnie liczba ofiar i zabitych w wypadkach motocyklowych. W zeszłym roku „czarne” statystyki wzrosły do 215 zabitych (pasażerów i kierowców), w tym pięciu na ulicach Wrocławia. - Głównie na drogach giną młodzi motocykliści pomiędzy 18 a 34 rokiem życia – mówi Maria Dąbrowska-Loranc, z Instytutu Transportu Samochodowego. W tym roku od lipca do września na ulicach Wrocławia zginęło trzech, a sześciu zostało rannych. Łącznie, w tym czasie, wrocławscy policjanci odnotowali siedem wypadków i szesnaście kolizji z ich udziałem. Nie zawsze wypadki są winą motocyklistów. – Gdy ktoś zajedzie im drogę, wyjeżdżając z ulicy podporządkowanej, nie ważne jest czy jadą 50 czy 150 kilometrów na godzinę. Czas na reakcję jest zbyt krótki. W innych sytuacjach ze zderzenia można wyjść cało. Oczywiście pod warunkiem, że motocyklista jest odpowiednio ubrany i posiada dość duże doświadczenie – mówi Grabowski. – Ofiarami „efektownych” wypadków są najczęściej ci, którzy jeżdżą na maszynach sportowych – zaznacza.


Bartłomiej Sarna



o © 2007 - 2020 Otomedia sp. z o.o.
Redakcja  |   Reklama  |   Otomedia.pl
Dzisiaj
Sobota 28 listopada 2020
Imieniny
Jakuba, Stefana, Romy

tel. 660 725 808
tel. 512 745 851
reklama@otomedia.pl
Ogłoszenia nieruchomości