Bory przecina rzeka Bóbr, do której wpadają Iławka i Ruda. Dawno temu mroczna i tajemnicza puszcza kryła liczne uroczyska i zdradliwe leśne mokradła, więc knieja, przynosząca nocami pohukiwania sów i przerażające głosy dzikich zwierząt, w mieszkańcach osady budziła lęk. Tworzyli oni legendy o żyjących w niej różnych strzygach i upiorach.
Opodal Małomic leży niewielka wieś Lubiechów. Obszar ten miało zasiedlać przed wiekami plemię Dziadoszyców, określanych też mianem Dziadoszan - chociaż nadal trwają dociekania, gdzie w istocie była ich główna kraina. W 1413 roku przez ziemię małomicką poprowadzono granicę pomiędzy księstwami głogowskim, żagańskim i jaworskim. Jej fragmenty wyznaczają legendarne Wały Śląskie, będące bodaj najdłuższym zabytkiem archeologicznym Europy Środkowo-Wschodniej.
Nazwa Lubiechowa pojawia się w źródłach pisanych od 1606 roku jako „Luebicha”. Zabudowania wsi wznoszono głównie wzdłuż drogi, prowadzącej z Rudawicy do Szprotawy.
W dziewiętnastym wieku w pewnej odległości od Lubiechowa poprowadzono torowiska, łączące między innymi Legnicę z Żaganiem. Stanowiły one część magistrali kolejowej Wrocław – Berlin, wybudowanej w latach 1845-1846 przez Kolej Dolnośląsko-Marchijską. Do roku 1939 linia ta należała do światowej elity traktów kolejowych.
Wyposażono ją w doskonałe urządzenia regulacji i kontroli ruchu, bardzo ważny był też niemal prostolinijny przebieg części torów, głównie na odcinku Legnica – Żagań. Uzyskiwano na nim prędkość, wynoszącą blisko sto sześćdziesiąt kilometrów na godzinę. Linia ta posiadała dwa torowiska. Od 15 maja 1936 roku jeździły po nich spalinowe zestawy ekspresu Berlin – Bytom, zwanego „Latającym Ślązakiem”. Po wyjeździe z Berlina pociąg zatrzymywał się jedynie na stacjach Wrocław, Opole, Kędzierzyn-Koźle i Gliwice. Trasę pokonywał w cztery i pół godziny. Ostatni raz ekspres wyjechał 21 sierpnia 1939. Po wojnie jeden tor zlikwidowano.
Cofnijmy się jednak o kilka wieków. Gdy zmarł przyjaźnie nastawiony do Bolesława Chrobrego Otton III - nowy niemiecki cesarz, Henryk II, rozpoczął wieloletni cykl wojen z Polską. W trakcie jednej z kampanii, prowadzonej przez niego w roku 1015, wojska cesarskie, wspomagane przez wasali czeskich i wieleckich, zostały zmuszone do odwrotu. Ich doborowe szeregi doszczętnie rozgromili wojowie Chrobrego.
Efekty poszukiwań, prowadzonych przez badaczy dziejów tej ziemi wskazują, iż do starcia doszło najprawdopodobniej właśnie pod Lubiechowem. Bój ten nazywany jest bitwą w Lesie Dziadoszyców.
Było to 1 września 1015 roku. Kronikarz Thietmar zanotował, iż wymuszony przez polskich wojów odwrót wojsk cesarza Henryka II ubezpieczała specjalnie wyselekcjonowana tylna straż.
Mieli to być najznamienitsi rycerze, dowodzeni przez wybitne osobistości — biskupa magdeburskiego Gerona, saskiego palatyna Burcharda oraz margrabiego Gerona. Do śmiertelnego starcia doszło na zabagnionym terenie. Zaczajeni tam w lesie polscy łucznicy ostrzelali najpierw najeźdźców, a potem z okrzykami bojowymi podjęli doskonale skoordynowany atak. Mimo zaciętego oporu Niemców i poniesionych przez Polaków strat zdecydowane uderzenie wojów Chrobrego ostatecznie złamało obronę wroga. Arcybiskup Gero i ranny palatyn Burchard ledwie uszli z życiem. Poległ graf Folkmar oraz wielu najprzedniejszych niemieckich rycerzy.
Rozproszone wojsko cesarskie zostało przez polskie oddziały zniszczone. Życie straciło ponad dwustu Niemców. Inni byli ranni, część trafiła do niewoli – a niektórzy cesarscy rycerze zbiegli z pola bitwy. Bodaj pierwszy raz w dziejach wojen pomiędzy państwem Piastów a Cesarstwem wojska niemieckie zostały rozbite w walnej bitwie.
Wojenny sukces, odniesiony w Lesie Dziadoszyców, był efektem znakomitego, ale przecież nie jedynego ofensywnego manewru oddziałów Bolesława Chrobrego w tej kampanii. Stosunkowo niewiele szczegółowych informacji o nim można znaleźć w dużych opracowaniach historycznych. Tropieniem śladów leśnej bitwy swego czasu zajęło się lokalne stowarzyszenie pasjonatów historii Ziemi Lubuskiej, skupiające regionalistów przy Muzeum Ziemi Szprotawskiej. To także dzięki ich pasji i zaangażowaniu ten fragment dziejów Polski stał się bardziej znany współczesnym mieszkańcom tej krainy.
Odwiedzając dzisiaj niewielki Lubiechów spróbujmy dostrzec w tej skromnej miejscowości jej specyficzny urok – a nawet znaleźć tam ślady wielkiej historii naszej Ojczyzny!




